4 sekundy do setki

Opublikowane przez w Filozofia

Korzystając z prawa Wolności słowa, albo (jak się przyjęło w dzisiejszych czasach) z przywileju „nie znam się, więc się wypowiem” 🙂 , oto kilka obserwacji odnośnie edukacji domowej dla dzieci.

Od razu zaznaczam: nie mam dzieci ani bieżącej wiedzy o dzisiejszej edukacji szkolnej. Od rodziców, którzy mają dzieci w wieku szkolnym, słyszę natomiast o nauczaniu w szkołach co następuje: „Jest coraz gorzej”, „Zamiast historii Polski, dzieci uczone są historii Myszki Miki”. W kontekście przedmiotu pod tytułem Przygotowanie do Życia w Rodzinie: „szkoła zniechęca do wszystkiego, czego uczy, a ja chcę mieć wnuki!”.

W takiej sytuacji powstaje pytanie: jakie jest rozwiązanie problemu systemu nauczania? Podpowiedź na to pytanie przedstawia Elon Musk, dla mnie jeden z autorytetów innowacyjności i ikona człowieka sukcesu. Dla przypomnienia, parę słów na temat jego dokonań.

  • Stworzył system płatności internetowych, który pod nazwą PayPal jest chyba wszystkim dobrze znany.
  • Człowiek ten ma głowę na karku i zauważył, że cały ekosystem naszej planety jest zasilany energią słoneczna 🙂 . Pomyślał zatem, że człowieczki mogą brać z niej przykład. Stworzył więc Solar City, czyli wielgachną baterię słoneczną, która ma potencjał, by zasilić całą ludzkość.
  • Generalnie los planety i ludzkości leży mu na sercu. Martwi się, że niedługo skończy się ropa, więc wymyślił samochody elektryczne, które nie wyglądają jak pojazdy dla inwalidów. Raczej jak wypasiony Aston Martin. I mają 4 do setki!
  • Aby w razie kataklizmu ludzie mogli zasiedlać inne planety, zaczął od stworzenia rakiety, która potrafi wynieść na orbitę 12 satelit i wrócić nie rozbijając się na koniec, a więc może być używana wielokrotnie. To zmniejsza koszty transportu kosmicznego około stukrotnie. No i jest ekologiczne!

Zmierzam jednak do tego, że Musk jest ojcem piątki dzieci i ma też swoje zdanie na temat edukacji. Żyje co prawda w USA, ale być może jego zdanie jest aktualne także w naszym kraju. Elon Musk w jednym z wywiadów porównał system edukacji do próby nauczenia dziecka budowy silnika. W dzisiejszych szkołach zaczynałoby się od tłumaczenia dziecku i egzaminowania go z teorii działania śrubokręta, klucza szwedzkiego, czy wkrętarki. Z punktu widzenia dziecka, które nigdy nie korzystało w praktyce z tych urządzeń (pomijając dzieci, które akurat korzystały), takie informacje mogą brzmieć zupełnie abstrakcyjnie, wręcz nudno i zniechęcająco.

Musk uważa, że aby nauczyć dziecko budowy silnika najlepiej poprosić je, aby ten silnik rozkręciło.

Wtedy użycie wyżej wspomnianych przedmiotów stanie się oczywiste, bez konieczności nakłaniania dzieci do uczenia się, do czego dany przyrząd służy. Taki sposób uczenia jest o wiele bardziej efektywny i przy okazji wykorzystuje naturalną ciekawość dzieci do poznawania świata. Nauczyciele w takim procesie są tylko (i aż) przewodnikami, którzy pomagają zrozumieć lub wyjaśnić prawa działające w świecie, a nie tylko egzaminatorami. Podążając za swoimi przekonaniami Musk wypisał swoje dzieci ze szkoły systemowej i zapisał je do szkoły, którą stworzył wraz z zaprzyjaźnionymi rodzinami i nauczycielami, realizując założenia programowe w ciekawy sposób, nie zabijając kreatywności i ciekawości uczniów.

Przekonał mnie. Wydaje mi się, że mamy do czynienia z pewnym trendem i podobnych inicjatyw będzie pojawiać się coraz więcej.

Podpis autora