Dlaczego Pozytywy milczą?

Opublikowane przez w Notatki

Ktoś tu się swego czasu deklarował, że raz na tydzień coś się na Pozytywach pojawi… Ach to był Tata 🙂 A jednak nasza pozytywna edukacja okazałą się być bardziej realna niż wirtualna, stąd przestoje w publikacjach.

Jaki mamy stan obecny:

  • na pokładzie naszego pirackiego okrętu Edukacji domowej mamy już pełny skład – od września 2017 dołączyła do nas najmłodsza Ida,
  • próbujemy ogarnąć trzy poziomy edukacji (3. i 6. klasa szkoły podstawowej, 2. klasa gimnazjum)
  • Mama trochę więcej pracuje poza okrętem i do tego tu i ówdzie opowiada o naszej Edukacji domowej, co nie pomaga ani w pisaniu o tej ostatniej, ani w ogarnianiu tego co powyżej,
  • Tata wspaniale podnosi jakość naszej ogólnej organizacji, która obecnie weszła w wysoki stopień skomplikowania, wprowadzając całą rodzinę w tajniki systemu Scrum (o tym popełnimy niebawem osobny wpis),
  • wolne od chodzenia do szkoły dzieci postanowiły dość ściśle wypełnić swój kalendarz „zajęć pozaszkolnych”, spędzając prawie każde popołudnie na robieniu „czegoś” (to tak a propos Izolacji i Braku socjalizacji dzieci z edukacji domowej 🙂 )

Odszkolnienie w wersji dziewięcioletniej

Ida dołączyła do ekipy domowej w okolicznościach dość prozaicznych: szkoła zmieniała lokalizację i ciężko byłoby nam dostarczać Idę pod jej nowy adres. Jednak ostatecznym czynnikiem decydującym o rezygnacji z systemu była informacja, że w związku z mniejszą ilością dzieci w nowym miejscu oraz faktem, że ukochana Pani Ania została dyrektorem (a raczej dyrektorką) placówki, nie będzie już wychowawcą klasy Idy. A to przecież Pani Ania była naszym łącznikiem z systemem, ulubioną nauczycielką Idy i naszą, Panią Anią, z którą wszystko było możliwe. Z rozmów z Idą wyniknęło, że w sumie to jak ma już nie być Pani Ani, to dlaczego miałaby nie dołączyć do rodzeństwa i przestać chodzić do szkoły.

I tak oto od września próbujemy z lepszym lub gorszym skutkiem szukać sposobów na opanowanie podstawy programowej klasy trzeciej. Podobnie jak i u starszaków, były chwile fascynacji nowymi książkami do kolejnej klasy i możliwością uczenia się przy własnym biurku, ale i momenty kompletnej niechęci i awersji do wykonywania jakichkolwiek ćwiczeń. Minęło blisko pięć miesięcy i póki co Ida nie chce wracać do szkoły. No chyba, że do Pani Ani…

Mól książkowy

Pola, jak dawniej, głównie zajmuje się pochłanianiem książek, odwiedzając kolejne biblioteki (korzysta z faktu połączenia się krakowskich bibliotek: mają już wspólny katalog, jedną kartę i można wypożyczać do woli!). Nie do końca wiemy jak udaje jej się łączyć tę pasję z przygotowaniem do egzaminów, jednak patrząc na sukcesy poprzednich lat, nie męczą nas jakieś większe obawy. Najlepszym dowodem jest zdany już w grudniu pierwszy tegoroczny egzamin z historii (zdaniem Poli chyba ten najtrudniejszy). Poza czytaniem i nauką Pola nadal pomaga w Absurdaliach i jak zostało wspomniane na początku, szczelnie wypełniła swój tydzień licznymi zajęciami dodatkowymi.

Gimnazjum, rozdanie drugie

Tymon, nauczony doświadczeniem gimnazjalnej klasy pierwszej, zamierzał zdać pierwszy egzamin jeszcze w „starym roku”. Jak postanowił, tak zrobił. W grudniu z bardzo dobrym wynikiem zaliczył historię i WOS (wiedza o społeczeństwie). Jednocześnie wreszcie mógł wykorzystać jedną ze swoich największych pasji, czyli pochwalić się znajomością broni wszelakiej, ze szczególnym uwzględnieniem w pełni działającego modelu pistoletu skałkowego, zbudowanego z klocków Lego (demonstracja w czasie egzaminu powiodła się, nauczyciel przeżył). Wygląda na to, że jedenaście egzaminów już Tymka nie przytłacza, więc i czas nadszedł, aby rodzice wyluzowali…

Całkowicie odszkolnieni

Codzienność zupełnie bez szkoły trochę uporządkowała nasze życie. Nie ma już porannej bieganiny, pakowania kanapek i szybkich transferów pomiędzy szkołą, a zajęciami dodatkowymi. Choć czasem trudne jest pogodzenie pracy nad tabliczką mnożenia w klasie trzeciej, równań z jedną niewiadomą w klasie szóstej i meandrów chemii nieorganicznej w drugiej gimnazjum, to jednak wspólnymi siłami ciągle dajemy radę. Nadal wygląda na to, że mimo kryzysów (chwilowych), całościowo życie bez szkoły wypada zdecydowanie na plus.

Zobaczymy co będzie dalej.

Podpis autora