Dojrzałość szkolna

Opublikowane przez w Notatki

Nasza najmłodsza córka jest szczęśliwą uczennicą klasy pierwszej. Co rano z wielką radością zabiera swój tornister na kółeczkach (spełnione we wrześniu marzenie), a w nim pełną śniadaniówkę, piórnik oraz ćwiczenia i w podskokach biegnie do szkoły. Nadal konsekwentnie i kategorycznie odmawia, a wręcz zarzeka się, że na edukację domową nie ma ochoty.

1 września Ida trafiła pod opiekuńcze skrzydła Pani Ani. Z pewną obawą śledziliśmy pierwsze tygodnie edukacji, reakcję najmłodszej na zmianę w najbliższym otoczeniu, nowe obowiązki i zwyczaje. Czasem ze smutkiem opowiadała o niepowodzeniach, a czasem z radością o sukcesach. Choć najczęściej niewiele mogliśmy się od Idy dowiedzieć.

Drugie zebranie, po dwóch miesiącach nauki, przyniosło pierwsze zestawienie informacji o dziecku, tak zwaną „Kartę bieżącej oceny umiejętności”. Szczerze mówiąc rewelacji nie było. Taka karta to cała masa stwierdzeń: czy dziecko robi coś zawsze, zazwyczaj, czy nigdy albo czy robi coś chętnie czy niechętnie oraz czy potrafi działać samodzielnie czy też z pomocą nauczyciela. Najogólniej mówiąc z karty wynikało, że Ida była niechętna do samodzielnej pracy, nie współpracowała, często nie wykonywała poleceń, krótko mówiąc wolny ptak. Jakież było nasze miłe zaskoczenie, gdy Pani Ania skomentowała to w następujący sposób: że to dopiero dwa miesiące, żeby się nie martwić (gdybyśmy się przypadkiem martwili), że ona jeszcze tych wszystkich szkrabów dobrze nie zna, nie wie na co je stać i co lubią i w czym są wyjątkowe. Zapewniała też, że wszyscy jej uczniowie są wspaniali, że z Idą pracuje się bardzo dobrze, że to dopiero początek i wszyscy się przyzwyczajają i do pracy i do siebie nawzajem. A zatem – proszę państwa jest wyśmienicie!

Naprawdę? Jest? Nie musimy pracować w domu? Nie musimy zmuszać Idy do robienia szlaczków (niech ktoś spróbuje zmusić Idę do czegokolwiek :))? No właśnie nie! Oczywiście dobrze by było gdyby Ida ćwiczyła, ale tylko jeśli chce. Gdyby miała ochotę na zajęcia dodatkowe ze swoją nauczycielką, w trakcie których jest okazja do indywidualnych ćwiczeń, jest zawsze mile widziana. Ale wszystko to tylko jeśli ma chęć i dla nas jako rodziców nie jest to problemem.

Po pierwsze nie zmuszać!

Początkiem stycznia odbyło się zebranie semestralne, na którym znów otrzymaliśmy kartę oceny. Spodziewaliśmy się wyników podobnych do poprzednich, Ida nadal niechętnie poddaje się wpływom zewnętrznym, nie wykazywała na tamten moment nadmiernej chęci do ćwiczeń w domu. Jakie było jednak nasze zaskoczenie gdy informacja od nauczycieli była zdecydowanie  pozytywna. Wygląda na to, że nasza najmłodsza latorośl, nie przymuszana, powoli wdraża się w rytm i zasady współżycia szkolnego. Czyżby, w przeciwieństwie do swoich rodziców, osiągnęła dojrzałość szkolną?

15 stycznia 2016 był ostatnim dniem nauki przed małopolskimi feriami. Ida wróciła do domu z lekkim smutkiem bo ” będzie tęsknić za Panią Anią”, a po kolacji usiadła do zeszytu aby poćwiczyć pisanie cyferek. Tak sama z siebie, bo chciała. Przez cały okres ferii przewijało się pytanie „to kiedy wracam do szkoły, bo tęsknię za Panią Anią”.

Mamy szczęście, Ida ma szczęście, że trafiliśmy na wyjątkowego pedagoga. Osobę, która widzi w naszym dziecku dziecko a nie „trudnego ucznia”, który notorycznie nie odrabia zadań domowych. Luksus klas 1-3 to jeden nauczyciel przez większą część dnia, to oceny opisowe, które nie podsycają rywalizacji, ale mogą dawać szeroką informację o postępach, o predyspozycjach, o zainteresowaniach. Zapewne wielu rodziców zdaje sobie sprawę jak kluczową rolę odgrywa w tym czasie wychowawca.

Ze spokojem pakujemy tornister na jutro, bo choć „Poza szkołą też jest życie” to jednak szkoła to nie „samo zło”, czego najlepszym przykładem jest relacja Idy z Panią Anią.

Podpis autora