Kopciuszek na zrecenzowanym

Opublikowane przez w Kreacje

Nie ma to jak napisać swoją pierwszą poważną recenzję sztuki teatralnej, kiedy ma się trzynaście lat, prawda?


Dziś zrecenzuję spektakl pt.: „Kopciuszek” w adaptacji i reżyserii Anny Smolar, który obejrzałem w Teatrze Starym w Krakowie. W spektaklu udział wzięło sześciu aktorów: Bartosz Bielenia, Małgorzata Gałkowska, Małgorzata Gorol, Marta Ścisłowicz, Jaśmina Polak oraz Zbigniew W. Kaleta.

Przedstawienie jest jedną z wielu adaptacji baśni o Kopciuszku. Na początku muszę przyznać, że sztuka jest bardzo ciekawą, chciało by się powiedzieć abstrakcyjną adaptacją baśni, jednak wszystkie znane nam szczegóły, takie jak: macocha, opryskliwe siostry, król, książę oraz młoda dziewczyna będącą służącą, zostały zachowane.

Spektakl opowiada o Kosi – kopciuszku, nazywanej też przez narratora (czyli samą siebie) młodziutką dziewczyną, która w wyniku choroby straciła matkę. Wmówiła sobie, że kiedy będzie stale o niej myśleć, jej matka wcale nie umrze i może kiedyś powróci. Wraz z ojcem Kosia trafia do nowoczesnego, przezroczystego domu „przyszłej żony ojca młodziutkiej dziewczyny”. Dom ten był wielki i cały zrobiony ze szkła, przez co ptaki przelatujące w okolicy, rozbijały się o jego ściany. Z czasem macocha wraz siostrami przekształciły Kosię w służącą, która sprzątała, prała, zbierała martwe ptaki, które rozbijały się o dom, czyściła kuchnie z tłuszczu, odkurzała i wykonywała wiele innych prac. Ale tak naprawdę robiła to dlatego, że traktowała to jako karę, za niepomyślenie o swojej matce. Życie Kosi było nieprzyjemne dopóki nie poznała „analogowej” wróżki, która pomogła jej w przygotowaniach na bal. Na balu kopciuszek poznał księcia który ofiarował jej jeden ze swoich butów…

Uważam, że przedstawienie, zostało odegrane w bardzo ciekawy sposób. Nie zabrakło takich elementów jak kontakt z widownią, muzyka na żywo, czy sztuczki iluzjonistyczne. Można się co prawda dopatrzyć takich drobnych szczegółów jak pracownik ubrany w czarny strój i kominiarkę, rzucający rzekome ptaki w kierunku szyb domu macochy. Ale poza takimi ledwo zauważalnymi drobiazgami, spektakl był naprawdę wspaniały. Otworzył on temat tabu, jakim dla wielu rodzin są rozmowy o śmierci oraz przekonał mnie do tego, że warto zawsze spróbować zrozumieć każdy szczegół. Niezrozumienie drugiej osoby może za sobą nieść bardzo nieciekawe skutki.

Było to przedstawienie pełne wrażeń i emocji. Jednocześnie wadą jak i zaletą owego przedstawienia było to, że w wielu momentach było ono bardzo głośne. W niektórych chwilach nastrój był dość mroczny i trochę straszny, dlatego nie polecam tej sztuki młodszym dzieciom. Na stronie Teatru Starego zostało zamieszczone ostrzeżenie o ograniczaniu wiekowym, najlepiej od 11 lat.

Podsumowując, spektakl bardzo przypadł mi do gustu i na pewno przemówi do dzieci, jak i do dorosłych, spragnionych emocji rodziców. Przedstawienie, mimo że momentami budzące grozę, moim zdaniem jest atrakcją dla całej rodziny. Bardzo serdecznie polecam tę sztukę i gorąco zachęcam do jej obejrzenia.


Powyższa recenzja ukazała się na portalu Juniorowo.pl. A tutaj dowód:

Podpis autora