Malarstwo ścienne

Opublikowane przez w Warsztat

Wyzwanie bojowe na dzisiaj: projektujemy ścienną tablicę suchościeralną. Wasze zadanie będzie polegać na zaprojektowaniu kształtu, sporządzeniu rysunku technicznego, wyliczeniu pola powierzchni, wybraniu farby i odpowiedzi na pytanie ile należy jej kupić oraz ile to będzie kosztować. Najpierw jednak proszę przygotować plan działań i…

Pola: – Tato, no dobra, ale co to jest to pole?

Tia… A zatem punkt pierwszy planu działań to wprowadzenie teoretyczne. Co to jest odcinek w jednym wymiarze kuma? Kuma. I że ma wymiar w metrach kuma? Kuma. Co to jest drugi wymiar jak narysujemy kwadrat kuma? Kuma. Ile musimy wziąć cieniutkich kreseczek, żeby zamalować cały kwadrat potrafi sobie wyobrazić? Potrafi. No to ile ich będzie na odcineczku o długości x? No x. No to jak wyliczyć wszystkie punkciki w środku zamalowane? No x razy x. Czyli x^2. A skąd Ty wiesz dziewczynko, co to jest x^2? Tymon mi kiedyś wytłumaczył. Aha…

No to rozumisz już co to pole? No tak. A jaka jest tego jednostka? A co to jest jednostka? A co to jest kilogram? Aha. No to jednostka jest m^2. Aha. A czego jednostką będzie m^3? Butelki? Czyli? No nie wiem… Objętości. Aha, no rzeczywiście, tak jak w wannie? Tak jest.

Potem już szybko, okrąg versus koło, przy okazji obwody, potem prostokąt, trapez i wszystkie wzorki, powtarzane przy okazji przez Tymona. Ale fajnie, to już wiem jak wszystko policzyć! Jakie jeszcze są wzory?

Całość 30 minut, zapamiętane do końca życia. W szkole mniej więcej 3 miesiące…

Teraz zadanie praktyczne, czyli zaprojektować jak to będzie wyglądało. Następuje godzina tajnych narad i malowania (błogi spokój w domu), po czym przychodzą z projektem do zaakceptowania. Ok, niech tak będzie, fajnie to wymyślili.

Następnie narysować rysunek techniczny, rozebrać na elementy i obliczyć pola. Tutaj byli z głowy na dwie godziny. Trochę trzeba było pomóc, na przykład pokazać wzór na pole równoległoboku z sinusem kąta (Wow! Ale super ten sinus!), ale przez ponad dwie godziny mieliśmy ich z głowy. Cudowne słychać było w międzyczasie dialogi:

– Pola, ja wiem, znam wzór, więc wiem że tak to trzeba policzyć!

– Tymon, ale nie może Ci wyjść z Twojego wzoru więcej niż tutaj, bo ty było 10 trójkątów, a tu jest tylko 9!

– Ano tak, rzeczywiście, coś jest nie tak…

Współpraca, do tego płci… Na koniec grzebanie w sieci za farbami i wspólne obliczanie wydajności. I akutalizacja projektu, bo okazało się, że farba jest tylko w puszkach na 6m2… 😉 Niemniej jednak radość, że udało się to wszystko wyliczyć i to samodzielnie – bezcenna.

Razem: kilka godzin solidnej matematyki stosowanej i kilka gęsto zapisanych arkuszy A3. A nikt nie był do niczego zmuszany. I nikt nie dostał żadnej oceny… Jak oni to robią?

Podpis autora