Pała widmo

Opublikowane przez w Filozofia

Czy można dostać pałę nie będąc w szkole? Pewnie tak, za nieobecność czy inną ucieczkę na przykład.

A czy można dostać pałę nie będąc w ogóle uczniem? Wygląda na to, że również można 😉 .

Biorąc pod uwagę, że Tymon przestał być uczniem szkoły Pamiętnego 11 listopada 2015, jakież było nasze zdziwienie, kiedy po zalogowaniu się na jego ciągle aktywne konto na e-Dzienniku zobaczyliśmy następujący obrazek:

Oczywiście, zapewne chodzi o to, że nauczyciel nie wpisał do e-Dziennika oceny „na bieżąco”, tylko uzupełnił e-Dziennik „hurtowo” pod koniec roku. Przynajmniej żywimy nadzieję, że o to właśnie chodzi 😉 . Sytuacja poza uśmieszkiem, budzi jednak refleksję…

Drodzy Państwo, czy zastanawialiście się kiedyś głębiej, po co właściwie w szkole są oceny?


Scenka 1

Ludzie pracujący w dojrzałych organizacjach czy korporacjach, które wprowadzają formalne systemy corocznej oceny pracowników, w rozmowach korytarzowych nazywają to zjawisko teatrem lub cyrkiem. Bo czemu niby ma służyć, poza oczywiście dostarczeniem tak zwanych merytorycznych argumentów przy siłowaniu się stron w trakcie rytualnych rozmów o podwyżce? Oraz ewentualnym, hipotetycznym oczywiście, wzmocnieniem więzi pracownika z organizacją poprzez jego docenienie i umożliwienie wypowiedzenia się? Zawracanie głowy i tyle. Po co nam to?

Skąd tak negatywny odbiór zjawiska, i to zarówno ze strony ocenianych jak i oceniających? Absolutnie nie wchodząc w rozważania, czy ostatecznie system oceny pracowników ma sens czy też nie oraz jakie są jego plusy i minusy, myślę że podstawowy powód jest bardzo prosty…

Nikt z nas nie lubi być oceniany. Bo w praktyce niemożliwe jest, nawet dla dorosłych ludzi, jednoznaczne i wyraźne rozdzielenie przedmiotu oceny i ocenianej osoby.


Scenka 2

W 2015 roku miałem przyjemność zasiadać w jury kilku konkursów w branży IT: pierwszy był lokalnym konkursem dla start-up’ów organizowanym przy konferencji medycznej, drugi był polską edycją prestiżowego konkursu międzynarodowego o potężnym rozmachu i budżecie, trzeci z kolei był ciekawą inicjatywą wiodącej polskiej firmy programistycznej w zakresie stymulowania innowacyjnych projektów technologicznych. Każdy więc konkurs miał zupełnie inny zakres, grupę uczestników i skład jury. Co wszystkie łączyło?

Nieformalna, ale bardzo wyraźna konkluzja każdego z zespołów sędziowskich w trakcie trwania obrad: pomimo przyjętych kryteriów oraz szerokiej reprezentacji składu sędziowskiego, nie jesteśmy w stanie obiektywnie wyłonić zwycięskiej drużyny. Mamy pełną świadomość, że nasz werdykt będzie mocno subiektywny. Dlaczego?

Nikt z nas nie lubi być oceniany. Bo nie ma ocen biało-czarnych i sprawiedliwych, zawsze jest szerszy kontekst, który oceniający musi siłą rzeczy odrzucić.


Scenka 3

W statucie podkrakowskiej Szkoły Podstawowej nr 1 w Kowarach w rozdziale o systemie oceniania nie ma oceny niedostatecznej, gdyż zastąpiona została oceną „jeszcze nie umie”. Prawda, że lepiej? Jakąś taką nadzieję niesie. I jakiś komunikat dla ucznia, w przeciwieństwie do idiotycznych i nic nie mówiących cyferek typu „4 z historii”. Dało się? Dało, bo co ciekawe, w znowelizowanej w zeszłym roku Ustawie o systemie oświaty w rozdziale 3a o ocenianiu uczniów znalazł się zapis dopuszczający oceny opisowe w klasach I – VI. Pytanie kiedy reszta szkół odkryje, że ma taką możliwość… Natomiast skąd taka zmiana kierunku? Może dlatego, że…

Nikt z nas nie lubi być oceniany. Bo ocena niesie za sobą zawsze wartościowanie i porównywanie, a jak wiadomo każdy z nas ma inne talenty i jest niepowtarzalny.


Serdecznie Państwa przepraszam. Napisałem wiele słów, natomiast w żaden sposób nie potrafię odpowiedzieć na postawione we wstępie pytanie 😉 .

Podpis autora