Współodpowiedzialność

Opublikowane przez w Filozofia

Czytając książki Jaspera Juula, natrafiłam kiedyś na fragment o obowiązkach domowych. Otóż autor twierdzi, że nie warto w nie angażować dzieci przed 14. urodzinami, a już na pewno nie na zasadzie grafiku i rutyny. Dla większości rodziców i pedagogów wydaje się to raczej trudne do zaakceptowania. Bo jak uczyć dzieci odpowiedzialności czy wykonywania prac domowych, które przecież nie zrobią się same, bez egzekwowania stałych, regularnych obowiązków?W naszym domu nigdy nie wisiał grafik, co i kto robić musi. Wprowadziliśmy dawno temu zasady dotyczące sprzątania pokojów czy ścielenia łóżek, ale absolutnie nie można powiedzieć, abyśmy byli konsekwentni w ich egzekwowaniu. Po pierwsze, ścielenie jeszcze ciepłego łóżka sprzyja rozwojowi roztoczy :). To pewnie ten fakt intuicyjnie pobudza w naszych latoroślach tendencję do zostawiania skotłowanego barłogu na pół dnia. Po drugie, pokój każdego z dzieci to przestrzeń prywatna. Zdarzają się takie nieliczne dni, kiedy można wręcz „jeść z podłogi”, ale częściej trudno otworzyć bezpiecznie drzwi, aby nie wdepnąć w stertę Bardzo Potrzebnych Rzeczy.

Podejrzewam, że podobnie jak wyjście z systemu szkolnego, który wydawał się naturalny i oczywisty, tak i przejście od wdrukowanego systemu obowiązków domowych do zgody na bałagan w pokoju dzieci, wymaga pewnej zmiany w rodzicach.

Szczególnie, gdy choć jeden z nich jest człowiekiem poukładanym, miłującym porządek i organizację, zakrawającą wręcz (w mniemaniu niektórych) o pedantyzm.

Ktoś coś do mnie tutaj pije? Tata

Jednak nie da się ukryć, że w rodzinie wielodzietnej mieszkającej w sporym domu, pracy jest mnóstwo. I rodzice, a szczególnie mama, nie mają ochoty zostać wielofunkcyjnym robotem domowym, odpowiedzialnym za wszelkie czynności i komfort wszystkich mieszkańców. Trudno też zaprzeczyć, że codzienne dbanie o ogólny porządek to konieczność. Inaczej zakopiemy się pod stertą zabawek, książek, gier, brudnych naczyń oraz kurzu i okruchów między nimi.

Od dawna próbujemy wykształcić w dzieciach współodpowiedzialność za nasz dom. Od najmłodszych lat byli proszeni o odnoszenie talerzy do zmywarki, nakrywanie do stołu czy rozpakowanie zakupów. Kiedy starszaki chodziły do szkoły, większą część dnia spędzały poza domem. Po powrocie i odrobieniu zadań domowych zostawało niewiele czasu na swobodną zabawę, czasem aż żal było prosić ich o wykonanie dodatkowych zadań. Teraz jednak, gdy dzień jakby się wydłużył, jest znacznie więcej okazji do zaangażowania naszych homeschoolersów w tak zwane prace domowe. Choć może nie zawsze wypływa to spontanicznie i z dobroci serca, często wymaga sugestii lub prośby, to jednak właściwie nie zdarza się, aby odmówili. Czasem proszą o przesunięcie w czasie (bo właśnie czytają fascynujący fragment książki lub nie chcą rozpraszać się w czasie tworzenia kolejnego ekstremalnie ważnego projektu), to jednak zazwyczaj wykonują powierzone im zadanie sumiennie i jak najdokładniej. I nie ważne czy poproszeni są o rozpakowanie zmywarki, powieszenie prania czy odkurzenie podłogi. Wydaje się, że już rozumieją, że czyste skarpetki nie rosną w szufladzie, lodówka sama się nie zapełnia, a śmieci nie wyprowadzają się same na spacer do kontenera.

Jasper Juul podkreśla, że wiek naszych dzieci to nadal czas zabawy. Zabawy, która uczy.

Trudno się z nim nie zgodzić. Okazuje się, że wieszanie prania może być okazją do wspólnej wyprawy na nieznaną planetę (na wysoko wiszące pod sufitem sznurki), a odkurzanie salonu wyprawą odkrywców (co też tym razem znajdziemy pod kanapą?). Dodatkowo wydaje się, że dużo chętniej działa prośba, niż grafik obowiązków, które wykonujemy czy mamy na to ochotę, czy nie. Dziś Tymon pierwszy wszedł do kuchni, więc on zaniósł do jadalni talerze. Ale Pola wbiegła tuż za nim, więc zaniosła, w ślad za bratem, sztućce dla wszystkich. Nakrywamy wspólny stół, na wspólny obiad. Wspólne posprzątanie po obiedzie zajmuje znacznie mniej czasu, niż gdy spada to na barki jednej osoby.

Ciężko powiedzieć czy takie podejście „zadziała”. Czy będą kiedyś zorganizowani i miłujący porządek? Tego nie wiem. Mam jednak nadzieję, że świadomość oddziaływania na przestrzeń wokół siebie oraz współodpowiedzialność za jej kształt i stan, pozostaną.

Podpis autora