Życie

Opublikowane przez w Notatki

Siedzimy w Pieninach na Durbaszce. Dorośli zajmują się sobą, a stado przynajmniej dziesieciorga dzieciaków płci obojga i wieku różnorodnego puszczone samopas na zewnątrz, od godziny wykonuje Swoje Bardzo Ważne Czynności na śniegu. Nagle wpada Pola, przemoczona od stóp do głów, z miną zapłakaną i tragiczną…

– Mamoooo! Jestem calutka przemoczona, bo ktoś mnie popchnął, i wpadłam do śniegu, i mam mokre majtki, i skarpetki też mam mokre, i śnieg mi wpadł o tutaj, i wcześniej robiliśmy skocznię narciarską, i skoczyłam wysoko, ale też wpadłam do śniegu i rękawiczki mi przemokły, i jest mi zimno, i mokro, i…

Widząc, że dorośli patrzą zasłuchani, ale wyraźnie nie spieszą gromadą do szefostwa schroniska, aby dzwonić po helikopter ratunkowy, jakieś małe kuleczki spikają się nagle bez wezwania w środku Polowej głowy, w wyniku czego łzy, foch i tragedia nieco jakby słabną, ustępując miejsca bardziej hardemu spojrzeniu, odrzuceniu mokrych kosmków włosów i autorefleksyjnu Stwierdzeniu Wyjazdu:

No dobra, trudno, trzeba żyć…
Pola

Patrząc wstecz na Przemyślenia Idy sprzed kilku miesięcy, wygląda na to, że nasze dzieci są całkiem podatne na zasiewane przez magię Pienin filozoficzne ziarenka…

Podpis autora