Kiedy patrzysz na swoje małe dziecko, czy zastanawiasz się, kim będzie, gdy dorośnie? Ogromny potencjał zamknięty w małej istocie, kryje przed nami wiele tajemnic i niewiadomych.

Małe dzieci często podążają za nami, potrzebują towarzyszenia i przewodnictwa, by z wiekiem - a nadchodzi to szybciej niż myślisz, zacząć się oddalać i sprawdzać własne ścieżki. Czy jesteście gotowi na dorastanie waszych dzieci?

Początki

Gdy decydujemy się na rodzicielstwo, tak naprawdę zupełnie nie wiemy, co nas czeka. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma dobrego momentu na dziecko: do rodzicielstwa po prostu nie da się w pełni przygotować. Choćbyśmy przeczytali wszystkie poradniki, uczestniczyli w niezliczonej ilości kursów i webinarów - na pewno coś nas zaskoczy.

Dobrze jest przygotować się do ciąży, porodu i połogu, czy znaleźć dobrą szkołę rodzenia, ale i tak mogą pojawić się chwile totalnego zwątpienia w swoje umiejętności i wiedzę. Pojawiają się chwile, w których chcielibyśmy cofnąć czas, znaleźć zaklinacza dzieci (który wyjaśni, dlaczego maluch płacze kolejną godzinę) albo teleportować się do innego życia. Są to odruchy zupełnie normalne.

Nie, nie jesteś potworem, jeśli miewasz takie momenty: po prostu jesteś rodzicem. A rodzicielstwo czasem przytłacza.

Małe dzieci, mały problem...

Pierwsze miesiące i lata rodzicielstwa wydają się najbardziej wyczerpujące: ciągła deprawacja snu, ząbkowania, kolki, stała opieka nad maluchem i brak czasu dla siebie. "To minie", powtarzamy jak mantrę przez pierwsze miesiące i lata.

Początkowo dziecko wydaje się być przedłużeniem swojego opiekuna. Chętnie współpracuje i stosunkowo łatwo przekonać go do zmiany zdania. Ale nieuchronnie nadciąga moment, gdy dziecko odkryje swoją sprawczość i zacznie walczyć o autonomię.

"Nie!" albo "Ja sam(a)!", to głośne i dobitne komunikaty świadczące o tym, że nasze dziecko nie jest już maluszkiem. Gratulacje, wasza pociecha właśnie zaczęła dorastać! Chcesz iść w prawo? Świetnie, ale twój szkrab ma inny plan i teraz chce postać w miejscu albo iść w lewo. I co mu zrobisz?

Oczywiście możesz spotkać się ze stwierdzeniem, że przecież to ty tu rządzisz i nie powinieneś pozwalać dziecku wchodzić sobie na głowę! Gdy dziecko jest małe, istotnie, możesz wziąć je "pod pachę" i zanieść tam, gdzie ty właśnie chcesz iść.

Pytanie tylko czy twoim celem jest pokazanie dziecku, że racje ma ten, kto jest silniejszy?

... a większe?

Etap budowania autonomii małego dziecka to chrzest bojowy dla cierpliwości rodzica. Pomału zaczynasz doświadczać, o co tak naprawdę w tym rodzicielstwie chodzi. Zmiana pieluchy czy niezliczone pory karmień zaczynają się jawić jako banalne wręcz wspomnienia. Z perspektywy czasu, wcale nie były problemem!

Dopiero teraz wspinasz się na wyżyny swoich możliwości mediacyjnych i negocjacyjnych, próbując godzić własne rodzicielskie przekonania o tym, co dziecko powinno lub nie powinno, ze świeżo odkrytymi przez potomka umiejętnościami stawiania oporu.

Zasadniczo, większość rodziców pragnie wychować niezależnych, asertywnych i kreatywnych dorosłych. Chcemy by byli szczęśliwi, umieli samodzielnie podejmować decyzję, dążyć do celu i bronić swojego zdania. Czy jednak ugruntowując w nich postawę uległości i posłuszeństwa, nie działamy trochę na przekór?

Im wcześniej zaakceptujemy fakt, że wychowujemy dzieci dla świata, a nie dla siebie, tym szybciej przyjdzie nam pogodzić się z ich kiełkującą niezależnością.

Już niespełna dwulatki odkrywają, że nie są przedłużeniem mamy, lecz mogą samodzielnie o sobie stanowić. Pytanie jak szybko ten fakt trafia do ich rodziców?

Wolność

Nasze wyobrażenia i przekonania w o rodzicielstwie czasem dość brutalnie zderzają się z rzeczywistością. Szukając swojej rodzicielskiej ścieżki, obijamy się o stereotypy społeczne i "dobre rady" życzliwych.

Budowanie relacji z dzieckiem nie jest tylko sielanką i dobrą zabawą. Często wymaga pokory i umiejętności odpuszczania. Nasze dzieci to osobne istoty, które same będą szukać swojego sposobu na życie i swojej własnej ścieżki.

Nie musimy dawać dzieciom wolności, wystarczy nie uzurpować sobie prawa do jej posiadania. Dzieci przychodzą na świat wolne, a nasz dom jest dla nich jedynie początkiem własnej drogi.

Nastolatki

Kiedy mówimy o dorastaniu dzieci, wiele osób ma na myśli okres nastoletni. Jednak proces oddalania się i rozwijania swojej odrębności zaczyna się znacznie wcześniej. Sposób, w jaki budujemy relacje z dziećmi od samego początku, ma ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądał kontakt z nimi w czasie ich wchodzenia w dorosłość.

Dlatego można pokusić się o stwierdzenie, że czas nastoletniości naszych dzieci, to trochę zbieranie plonów z tego, co sialiśmy przez wszystkie dotychczasowe lata.

Kiedy dziecko kończy dwanaście lat, jest już za późno na wychowanie. Nastolatki same nam to komunikują, tylko rzadko chcemy ich słuchać.
Jesper Juul, Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie?

Trzeba mieć więc świadomość, że nie jest łatwo z modelu kontrolującego i autorytarnego przejść nagle w relację partnerską i pełną zaufania.

A nastolatki mają bardzo wyczulony radar na sytuacje, w których coś im się każe, narzuca albo zabrania. Rodzicom natomiast ciężko jest odpuścić i pozwolić kochanemu dziecku na popełnianie ewentualnych błędów w trakcie nauki dokonywania własnych wyborów.

Podsumowanie

Wychowanie w relacji, szacunku i zaufaniu od samego początku rodzicielstwa, choć nie jest łatwe i często wystawia na próbę naszą cierpliwość, daje nam jednak ogromne zasoby na czas nastoletniości naszych dzieci.

Nie znaczy to, że ominie nas okres burz i trudności.

Dorastanie to jeden z najtrudniejszych etapów życia, warto choćby przypomnieć sobie swoje własne.

Jednak solidne fundamenty relacji z własnym dzieckiem, przy jednoczesnej akceptacji pojawiających się zmian, wyborów i decyzji młodego człowieka, dają nadzieję, że wspólnie przetrwamy nawet największe problemy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *