Wrzesień dla wielu rodziców jest czasem synchronizowania kalendarzy i dopasowywania licznych aktywności swoich dzieci do planu lekcji i swoich własnych zobowiązań.

Ogarnia nas presja zajęć dodatkowych, bo przecież trzeba rozwijać się, szlifować umiejętności, podnosić kompetencje, wyrównywać szanse i nie marnować czasu!

Ale czy to wszystko naprawdę jest takie niezbędne?

Potrzeba stymulacji

Pierwsze głosy o konieczności zajęć dodatkowych pojawiają się czasem w okresie niemowlęcym (a nawet prenatalnym!).

Żeby czegoś nie przegapić, wykorzystać maksymalnie potencjał, zadbać o harmonijny rozwój. Oczywistym jest, że rodzicom zależy na jak najlepszym rozwoju ich dzieci. Potrzeba stymulacji młodego mózgu wydaje się niezbędna dla osiągnięcia wyśmienitych celów w przyszłości.

O ile dostarczanie już maluszkom różnych bodźców i dbanie o bezpośredni kontakt z opiekunem są absolutnie bezdyskusyjne, o tyle czy naprawdę potrzebujemy zajęć rozwojowych dla niemowlaków?

Najmłodsze dzieci potrzebują przede wszystkim bliskiej relacji z opiekunem, swobody, bezpiecznego, bogatego środowiska, o względnie naturalnym charakterze, bez nadmiaru bodźców i "stymulantów".

Dzieci rozwijają się swoim tempem i w znakomitej większości przypadków nie potrzebują dodatkowego wspomagania.

Rozwój zainteresowań

W okolicach trzeciego roku życia znakomita większość dzieci rozpoczyna przygodę z przedszkolem. Czy coś w tym złego? Absolutnie nie!

Warto jednak pamiętać, że ani żłobek, ani przedszkole (a nawet szkoła!) nie są dziecku niezbędne do prawidłowego rozwoju.

Zarówno żłobki jak i przedszkola powstały, by umożliwić rodzicom pracę, lecz w obecnych czasach oferują dzieciom liczne aktywności mające na celu wszechstronny rozwój zainteresowań.

Wiele przedszkoli zatrudnia zewnętrznych specjalistów do prowadzenia rytmiki, ceramiki, baletu, języków obcych, zajęć ruchowych, szachów i tym podobnych zajęć.

Pozostaje jednak pytanie, czy po aktywnym dniu (dzieci w przedszkolu często spędzają 8 godzin, a nawet dłużej) warto wędrować na kolejne zajęcia?

Dzieciaki kilkuletnie nadal bardzo potrzebują czasu z rodzicami, wyciszenia po przebodźcowującym przedszkolnym dniu czy odpoczynku w domowym zaciszu.

Napięty grafik

Wielu rodziców narzeka na przeładowany program szkolny, ciężkie plecaki i ilość godzin lekcyjnych w tygodniu. Uczniowie mają często bardzo napięty grafik, bo do lekcji dorzucają liczne zajęcia dodatkowej, korepetycje czy naukę języka. A kiedy czas na odrabianie zajęć domowych? A sen?

Nasi uczniowie śpią za mało! Często chodzą późno spać (warto pamiętać, że cykl wydzielania melatoniny u nastolatków znacząco opóźnia ich porę zasypiania), a poranny budzik wyrywa ich z najgłębszego snu.

Im młodsze dzieci, tym bardziej rodzice mają wpływ na ilość zajęć dodatkowych. Carl Honore w swojej książce Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój bardzo przestrzega rodziców przed presją nadmiernej ilości zajęć dodatkowych.

Zwraca uwagę, powołując się na badania, ale i własne doświadczenia, na błędy popełniane zarówno w szkole jak i w domach. Punktuje zagrożenia wynikające z nowoczesnego podejścia do dzieci, skutkujące powszechną coraz bardziej depresją, chorobami, zaburzeniami czy nadwagą i krótkowzrocznością.

Skutek jest taki, że współczesne dzieciństwo wydaje się dziwnie mdłe, pełne akcji, sukcesów i konsumpcji, a przy tym jakieś puste i sztuczne. Brakuje wolności bycia sobą - i dzieciaki to wiedzą. [...]

Wszyscy cierpimy, kiedy dzieci stają się projektami.

Kult zmęczenia

Już od najmłodszych lat budujemy w naszych dzieciach kult zmęczenia. Przekonujemy, że dadzą radę, że trzeba, że muszą, że tak jest dobrze. Bo sukces wymaga poświęceń, niedospania, przepracowania.

Choć wielu ekspertów przypomina, że swobodna zabaw, a nawet nuda, potrzebne są do rozwoju kreatywności, nadal wyżej cenimy zorganizowane "zajęcia kreatywne" niż spacer po lesie albo popołudniową drzemkę.

Już od najmłodszych lat wkładamy w głowy naszych dzieci poczucie obowiązku, mamiąc ich obietnicą sukcesu, choć sami przecież nie wiemy, Czym będzie dla naszych dzieci ten sukces.

Nowe rozdanie

Właśnie zaczyna się nowy rok szkolny. Dla wielu jest to nowe rozdanie, niczym Nowy Rok kalendarzowy.

Może tym razem warto spróbować inaczej? Choć grupy facebookowe pełne są ogłoszeń "szukam korepetytora" czy deklaracji "moje dziecko kończy zajęcia o 22!", warto podejść do tematu świadomie. Nie jesteś złym rodzicem, jeśli zadbasz o odpoczynek swojego dziecka.

Choć kusi pokazywanie naszym dzieciom wszystkich możliwości, naprawdę można rozciągnąć je w czasie, dbając o to co najważniejsze: sen, relaks, zdrowe odżywianie, swobodna zabawa, odpoczynek.

Nie uczmy dzieci, że muszą cały czas być w biegu - z jednej aktywności do drugiej. Pokażmy im, że chwila uważności z kubkiem ciepłej herbaty, rozmowa z bliskimi, wspólna lektura czy przygotowanie posiłku mają nie tylko ogromną wartość, ale budują naszą tożsamość i przynależność.

Zatrzymaj się.

Przy małych dzieciach to często rodzic jest szoferem, wożącym swoje dziecko z jednych zajęć na drugie. Dzieci oglądają rodzica z perspektywy tylnego fotela, w pośpiechu konsumując obiad z termosu, czy kolejną kanapkę.

Można inaczej, szukając równowagi i priorytetów. Przy okazji ucząc się odpuszczania i umiejętności rezygnacji.

Zdrowy balans

Nie chodzi o to, żeby teraz zamknąć się w domu i poza obowiązkowymi lekcjami nie robić nic więcej. Choć można i tak.

Dzieci z edukacji domowej mają inaczej, bo dzięki braku obligatoryjnej części dnia, mogą swobodnie żonglować godzinami zajęć dodatkowych, korzystając z możliwości obcowania z osobami o podobnych zainteresowaniach.

Jeśli twoje dziecko uczęszcza do szkoły systemowej, pewnie też chciałoby rozwijać swoje pasje. Warto jednak wspólnie usiąść i przedyskutować ilość czy częstotliwość dodatkowych zajęć.

Zdrowy balans można zachować nawet wtedy, gdy plan lekcji wydaje się być przeładowany, a presja korepetycji okazuje się być bardzo silna. To ty, rodzic, jesteś odpowiedzialny za dobrostan twojego dziecka. Reaguj, gdy widzisz, że zmęczenie przytłacza młodego człowieka, a codzienność staje się walką o przetrwanie.

Nie można zbyt często robić rzeczy, które nie sprawiają nam przyjemności
Kamila Kalińczak

Presja zajęć dodatkowych

Zadbaj o to, by twoje dziecko miało jak najwięcej przyjemności. Warto!

Wychowujmy szczęśliwych dorosłych, którzy umieją odpoczywać, bo dzięki temu znajdą siłę, by zmieniać świat, rozwijać się i działać.

Nie muszą robić wszystkiego na raz. Czasem trzeba po prostu wybierać, na przykład ilość i rodzaj zajęć dodatkowych.

Leave a Reply

Your email address will not be published.