Najczęściej zadawanym pytaniem, gdy ktoś dowiaduje się, że moje dzieci nie chodzą do szkoły, jest: "Jak wygląda socjalizacja w edukacji domowej?"

Czy dzieci nie są samotne, odosobnione, a może zamknięte w najwyższej komnacie najwyższej wieży, niczym księżniczka Fiona ze Shreka?

Socjalizacja - co to jest?

Aby odpowiedzieć na pytania o socjalizację, warto sprawdzić, co tak naprawdę oznacza ten zwrot.

Cytowana przez wielu badaczy (na przykład w publikacji Socjalizacja jako podstawowe pojęcie i kategoria pedagogiczna lub w Socjalizacja w edukacji domowej w opinii rodziców edukujących domowo), definicja socjalizacji autorstwa Wincentego Okonia (Nowy Słownik Pedagogiczny), brzmi tak:

Socjalizacja to ogół zmian zachodzących w jednostce pod wpływem oddziaływań społecznych, umożliwiających jej stopniowe stawanie się pełnowartościowym
członkiem społeczeństwa.

Słownik języka polskiego natomiast stanowi, iż socjalizacja to proces przystosowania jednostki do życia w społeczeństwie.

Można by zapewne poszukać jeszcze wielu definicji, wszak socjalizacja jest jednym z ulubionych terminów pedagogów. Nic jednak nie wskazuje na to, by szkoła była warunkiem koniecznym do zaistnienia procesu socjalizacji.

Społeczeństwo

Wielokrotnie w rozmowach o edukacji podnoszony jest fakt, że szkoła to chyba jedyne środowisko w naszym życiu, w którym spotykamy się w grupie osób w dokładnie tym samym wieku. Nie bardzo można więc zakładać, że jest to środowisko modelujące przyszłe społeczeństwo, w którym nasze dzieci będą żyć i pracować.

Być może ogromne przywiązanie do roli instytucji szkoły w procesie socjalizacji dzieci bierze się z przekonania, że dzieci potrzebują rówieśników do prawidłowego rozwoju. Bo to właśnie szkoła zapewnia przecież środowisko tak zwanej grupy rówieśniczej.

Zastanawiam się, na ile to przekonanie jest budowane na prawidłowych założeniach i czy znajdują one pokrycie w faktach.

Rzeczywiście, nie sposób się nie zgodzić, że dzieci potrzebują do wzrostu drugiego człowieka. A większość dzieci nawet sporej grupy ludzi. Czy musi to być jednak towarzystwo osób w tym samym wieku?

Nie tak przecież wygląda przyszłe środowisko społeczne naszych dzieci: nie dzielimy dorosłego społeczeństwa na podgrupy, wedle daty urodzenia.

Relacje

Dzieci z edukacji domowej, jak to opisałam w artykule Co o jest edukacja domowa, nie spędzają każdego dnia w szkolnej sali ze swoimi rówieśnikami.

Na pierwszy rzut oka, dla niektórych takie rozwiązanie może być trudne do zrozumienia. Ale przecież wielu dorosłych lepiej się czuje i lepiej pracuje w mniejszej grupie lub samotnie, niż w dużym zagęszczeniu.

Dzieci mają podobnie: introwertycy mogą być przytłoczeni dużą grupą dzieci, a potrzeba życia społecznego zaspokajana jest poprzez budowanie relacji z kilkoma tylko osobami.

Edukacja domowa nie polega na zamykaniu dzieci pod kluczem.

Elastyczność codziennego grafiku daje homeschoolersom wiele możliwości na prowadzenie bujnego życia towarzyskiego na różnorodnych zajęciach pozaszkolnych. Nie muszą odrabiać zadań domowych i uczyć się do kartkówek czy sprawdzianów, dzięki czemu mogą korzystać z różnych aktywności dodatkowych, czasem nawet w znacznie większym stopniu, niż ich szkolni rówieśnicy.

W edukacji domowej dzieci też mają znajomych. I to one same wybierają, z kim budują relacje.

Przyjaźnie budowane w oparciu o wspólne zainteresowania czy pasje, mogą być co najmniej tak trwałe, a może nawet trwalsze, niż relacje zbudowane w oparciu o przypadek, wynikający z tego samego roku urodzenia lub faktu zasiadania w tej samej szkolnej ławce.

Rodzina

Zanim pojawiły się szkoły powszechne, to właśnie rodzina była podstawowym środowiskiem socjalizacji.

Pomimo możliwości socjalizacji dzieci w szkole, rodzina nadal zdecydowanie jest w stanie przygotować dziecko do stania się pełnowartościowym członkiem społeczeństwa: począwszy od relacji między rodzeństwem, kuzynami czy dalszą rodziną, poprzez wizyty na placach zabaw, w instytucjach kultury czy przeróżnych innych skupiskach ludzi, a na wspólnych wyjazdach skończywszy.

Dzięki bliskiej relacji z rozwijającym się człowiekiem, szczegółowego poznania jego możliwości i temperamentu, można stopniować i dopasowywać przebieg procesu socjalizacji do potrzeb konkretnego dziecka.

Nie każdemu służy duża grupa rówieśnicza, nie każde dziecko chętnie angażuje się we wspólne zabawy: niektóre dzieci potrzebują więcej czasu, by nawiązać więzi społeczne.

Klasa szkolna to społeczność zupełnie przypadkowa i początkowo nieznana. Dla wielu dzieci zanurzenie się w niej to skok na główkę w nieznaną toń wody. Wielu dorosłych twierdzi, że to dobrze, że tak właśnie ma być, bo dzieci muszą się przyzwyczaić i nauczyć elastycznego dopasowania.

Czy aby na pewno?

Być może wrzucanie na głęboką wodę nauczyło kogoś pływać, ale ilu nie dało rady i utonęło?

Wolność

Proces dorastania dziecka w rodzinie nie polega na zamknięciu go w czterech ścianach. Wielu rodziców homeschoolersów zawozi swoje dzieci na zajęcia dodatkowe, buduje kooperatywy edukacyjne czy dba o to, by dziecko miało kontakt z towarzystwem z podwórka.

Codzienna wolność i możliwość gospodarowania czasem wedle uznania dają dużo możliwości. Z czasem, co sama obserwuję, dzieci budują swój świat rozwijając pasje i tworząc społeczność wokół nich. Edukacja domowa na pewno daje większe szanse introwertykom, dla których przebywanie w dużej grupie bywa trudne.

Kiedy dzieci są malutkie, nikt nie wkłada na ich plecy ogromnego plecaka, bo wie, że to zbyt duży ciężar dla małego człowieka. Dlaczego zatem próbujemy wtłaczać je w relacje i sytuacje, do których często psychicznie jeszcze nie dorosły?

Budowanie poczucia swojej wartości, umiejętność dbania o swoje granice, poznawanie swoich preferencji: dla niektórych dzieci to procesy, który mogą zostać zaburzone, jeśli wystarczająco szybko nie zaaklimatyzują się w swojej klasie.

Wolność edukacji domowej daje możliwość dorastania we własnym tempie, z szacunkiem dla różnych temperamentów i osobowości. Introwertyczne dzieci mogą szukać i pielęgnować głęboką więź z kilkoma osobami, a "dusze towarzystwa" budować relacje z grupami znajomych na zajęciach sportowych, artystycznych czy w harcerstwie.

Życie

Kiedy patrzę na rozbudowany grafik i dynamiczne życie mojej nastoletniej córki, mam świadomość, że w dużej mierze właśnie dzięki edukacji domowej ma czas na te wszystkie zajęcia i aktywności. I tak musi dokonywać wyborów, bo ilość tematów, które ją interesują, jest ogromna. O ile bardziej musiałaby się ograniczać, gdyby chodziła do szkoły.

W naszym domu co chwilę pojawia się znajomy któregoś z moich dzieci. Oni również wędrują po domach kolegów i koleżanek. Tak, być może dzięki temu unikają niektórych trudnych sytuacji i trudnych relacji, które w szkole byłyby codziennością.

Nie znaczy to jednak, że są ich całkowicie pozbawieni. Nadal pojawiają się różne niespodziewane zdarzenia czy konflikty w relacjach, z którymi muszą sobie poradzić, i w których nieraz ich wspieramy.

Dzieci z edukacji domowej nie są chowane w próżni: mają za to sporą możliwość wyboru relacji społecznych, w które się angażują. Podobny wybór mamy my, jako rodzice: w jaki konkretnie sposób prowadzić socjalizację, by dać dzieciom dorosnąć i nabrać umiejętności społecznych, niezbędnych do radzenia sobie z trudnymi okolicznościami.

Podsumowanie

Socjalizacja jest procesem, która w swej istocie wymaga obecności różnych ludzi. Szkoła może stać się elementem tego procesu, ale nie jest jego warunkiem koniecznym.

Dom i rodzina są pierwszym i podstawowym elementem socjalizacji dziecka. Wraz z jego dorastaniem, pojawia się potrzeba innych kontaktów społecznych, które można zaspokoić na wiele różnych sposobów. Klasa szkolna jest po prostu jedną z opcji, ale na pewno nie jedyną.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *