Spotify podcast badge
Apple podcast badge
Google podcast badge
Youtube podcast badge


Strona podcastu w serwisie    Spotify for Podcasters

Transkrypcja


Gdy rodzice nie są zgodni: a co jeżeli rodzice mają różne zdanie na temat edukacji swojego dziecka.

Intro

Dzień dobry! Nazywam się Kinga Pukowska, a to jest mój podcast Pozytywy Edukacji. Witam was bardzo serdecznie w kolejnym, wakacyjnym odcinku. I przypominam o Instagramie i Facebooku Pozytywów edukacji, gdzie cały czas dzieją się różne rzeczy.

A także, chciałam was serdecznie zaprosić do Grupy Pozytywy edukacji na Facebooku, gdzie odbywają się merytoryczne spotkania live, a tematy tych spotkań wybieracie wy.

Zachęcam też do kontaktu mailowego, odpowiem na każdy list: kinga.pukowska@pozytywy.pl. Możecie dać mi znać o czym nagrać kolejne odcinki Podcastu albo co was poruszyło, lub co wam zostało, po odsłuchaniu mojego podcastu. Będzie mi bardzo miło!

Wspólny front

Przechodząc do dzisiejszego tematu: co zrobić, kiedy rodzice mają różne zdanie, szczególnie w kontekście edukacji. Jest takie przekonanie, że rodzice powinni mieć wspólny front.

Często mówię o tym na spotkaniach w Klubach rodziców Fundacji Polekont, gdzie prowadzę takie spotkania o kompetencjach rodzicielskich. Że to jest trochę taki mit.

Bo nie bardzo jesteśmy w stanie zgadzać się we wszystkim. Szczególnie, że każdy z nas pochodzi z innej rodziny, która ma inne tradycje, inne doświadczenia. Więc siłą rzeczy nie będziemy się zgadzać we wszystkim.

Ale o wszystkim możemy rozmawiać. Możemy rozmawiać i budować swoją wspólną historię, wcale niekoniecznie mając zawsze takie samo zdanie.

I wcale nie musimy pokazywać naszym dzieciom, że ktoś musi zrezygnować dla świętego spokoju. Albo ktoś musi być posłuszny czy podległy. Tylko że można się różnić. I to różnienie się, też pozwala budować satysfakcjonujący związek.

Kwestie formalne

Natomiast są pewne kwestie, w których ciężko jest się różnić i dojść do porozumienia jednocześnie. I takim tematem jest kwestia edukacji. Decyzję o edukacji podejmujemy wspólnie jako rodzice.

I tu chciałam przejść do pierwszego punktu dzisiejszego spotkania, czyli do formalności.

Formalnie to wy, rodzice, jesteście odpowiedzialni za edukację waszych dzieci. To po waszej stronie jest obowiązek, że wasze dziecko będzie realizowało obowiązek szkolny i obowiązek nauki. To wy macie zapewnić, by dziecko do szkoły uczęszczało.

To wy odpowiadacie przed dyrektorem szkoły, czy wasze dziecko jest obecne wystarczającą ilość czasu. Ale to również wy, jako rodzice, możecie złożyć wniosek do dyrekcji, aby wasze dziecko mogło realizować obowiązek szkolny i obowiązek nauki poza szkołą.

Ale - ważna informacja - taki wniosek i wszystkie oświadczenia muszą podpisać oboje rodzice. Nie wystarczy, że mama albo tata wydrukuje, podpisze i zostawi w sekretariacie. Musicie to zrobić razem. No i żeby obie strony się na to zgodziły i obie strony tego chciały, to czasami trzeba o tym mocno porozmawiać.

Wszystko to, co mówię, zakłada, że oboje rodzice chcą dla swojego dziecka jak najlepiej. Że oboje rodzice mają pomysł, aby wspierać swoje dziecko i aby zapewniać mu takie środowisko, w którym będzie się miało dobrze. Takie środowisko, w którym będzie mogło osiągnąć swój Dobrostan.

I dobrostan to jest takie słowo, które dla każdego znaczy trochę coś innego. I być może, wielu rodziców będzie uważało, że szkoła jest takim miejscem, które po prostu jest ważnym elementem w życiu. I z którego nie chce rezygnować.

I zaufanie do instytucji, i przekonanie, że wszyscy tą szkołę kończyliśmy będzie silniejsze niż jakiekolwiek argumenty. Czasami tak jest. Ale nadal warto rozmawiać.

Przekonania

W drugim punkcie chciałam poruszyć kwestię przekonań. Bo chyba tu jest najwięcej takich tematów do, właśnie, przepracowania i przegadania. Które kształtują naszą wizję dzieciństwa naszych dzieci, które kształtują nasze decyzje odnośnie edukacji.

Przekonanie, że szkoła jest niezbędna do rozwoju i do życia i do tego, że po prostu zawsze była. No była. Ale była w naszym życiu. Zapominamy trochę, to taki błąd poznawczy, o którym wiele osób mówi, że przed naszym pojawieniem się na świecie, świat również istniał. I wyglądał często zgoła inaczej.

I ta szkoła obowiązkowa, to nie jest jakaś strasznie długa historia. I kiedyś ludzie żyli bez szkoły. Oczywiście możemy mówić, jaki to miało wpływ, że nie umieli czytać, że było wszystko zupełnie inaczej. Jasne, że tak.

Tutaj nikt nie mówi, że szkoła to samo zło. Choć w obecnym kształcie można i takie opinie usłyszeć. Natomiast nie mówmy, że jest niezbędna i bez niej nie da się żyć.

Szkoła wiele rzeczy być może ułatwia. Szkoła daje nam poczucie, że ten obowiązek, a nawet może nie obowiązek, ale odpowiedzialność za rozwój naszych dzieci, odpowiedzialność za ich edukację, przejmuje ktoś inny.

Ale z drugiej strony, czy to nie jest trochę takie pozorne? Bo przecież nadal, jako rodzice, angażujemy się i w edukację, i w rozwój naszych dzieci, i jesteśmy obecni również w tej szkole. Ale przekonanie, że szkoła była, jest i będzie, jest bardzo silne. I bardzo trudno jest z nim często dyskutować. Ale warto.

Przekonanie, że dzieci potrzebują chodzić do szkoły, żeby nauczyć się żyć w społeczeństwie. Że bez szkoły będą samotnymi odludkami i nie będą mieć przyjaciół. I tylko szkoła daje im szansę na nauczenie się zachowań społecznych. Bo skąd niby wzięłyby się te pytania o Socjalizację w edukacji domowej?

Więc to też może być pewne przekonanie i wynikająca z tego przekonania obawa któregoś z rodziców, czy decydować się na przykład na edukację domową.

Albo takie przekonanie o tym, że dzieci w szkołach alternatywnych, to jest takie wyselekcjonowane społeczeństwo, to są takie wybitne jednostki, wyjątkowe. A przecież świat tak nie wygląda i trzeba nauczyć się funkcjonować w zwykłej klasie, gdzie jest po prostu średnia społeczna i przegląd różnych jednostek.

I tu też jest ogromny obszar do rozmowy i ogromna ilość tematów, które można rozbudować o naszej wizji budowania poczucia własnej wartości u dzieci. O tym z kim chciałyby, z kim mogłyby nawiązywać bliższe relacje. Czy właśnie to, że dzieciaki łączy głównie rok urodzenia jest najlepszym wyznacznikiem szukania przyjaciela.

Te wszystkie przekonania, jak to przekonania, nie muszą być prawdziwe. To są pewne myśli, które pomagają nam, które ułatwiają nam ogarnąć rzeczywistość. Czasami te przekonania są bardzo mocno zakorzenione. Bardzo trudno jest spojrzeć na nie krytycznym okiem, bo wiążą się również z naszą historią.

Z tym, co usłyszeliśmy w dzieciństwie, z tym w czym nas wychowano, z tym z czym się utożsamiamy. Jeżeli te przekonania dotyczą takich bardzo silnych wartości, bardzo ważnych dla nas wartości, tym trudniej będzie je poruszyć.

Czasami może być to nawet niemożliwe. Ale nadal warto rozmawiać.

Potrzeby

Te przekonania wiążą się również z potrzebami. Potrzeby, na przykład takie, że zależy nam, by nasze dzieci były szczęśliwe i odniosły sukces.

I ufamy, że taką potrzebę zaopiekuje właśnie szkoła. Bo przecież pracują w niej specjaliści: nauczyciele, którzy są kompetentni, którzy umieją przekazać dzieciakom tą wiedzę. A jeszcze byłoby super, gdyby potrafili zaciekawić i zachęcić te dzieci do uczenia.

Chociaż myślę, że wielu rodziców ma takie przekonanie, że wcale nie trzeba dzieci zachęcać, bo można je do czegoś zmusić. Ale to chyba jest temat na inny podcast.

W każdym razie czujemy, że taka potrzeba właśnie zadbania o tą przyszłość naszego dziecka będzie lepiej zaopiekowana w szkole, niż gdybyśmy sami wzięli odpowiedzialność za to, by pomagać dzieciom się rozwijać.

Lęki

Kolejna kwestia, która może mieć związek z różnymi trudnościami w znalezieniu wspólnego języka i wspólnego jakby frontu w obszarze edukacji, to są lęki.

Bardzo wielu rodziców boi się. Boi się tego, że kiedy wejdą na alternatywną ścieżkę edukacyjną, będą robić, coś czego nie robi nikt inny. Jest coś takiego, jak społeczny dowód słuszności, prawda? Inni to robią, więc to jest dobre.

A jeżeli nikt w waszej okolicy nie ma dzieci w szkole alternatywnej? A jeżeli nikt w waszej okolicy ani wśród waszej rodziny nie ma dzieci w edukacji domowej? Jeżeli wasz pomysł jest totalnie innowacyjny i nie macie nikogo z kim można by o tym porozmawiać?

Być może ty masz taką odwagę, by zacząć coś nowego, ale może twój partner albo twoja partnerka potrzebuje więcej czasu, albo więcej informacji. Albo po prostu się boją, że to jest na tyle szalone, że mogłoby skrzywdzić wasze dziecko i zaprzepaścić coś. Albo odebrać mu szansę na gruntowną edukację.

I może nie warto próbować, bo czasu potem nie cofniemy i będziemy pluć sobie w brodę, i mieć wyrzuty sumienia, że mogliśmy zrobić coś lepiej, a nie zrobiliśmy.

Takim lękom też warto się przyjrzeć. Każdy sobie rozłożyć na czynniki pierwsze i zastanowić się, czego my się tak naprawdę boimy.

Relacja to podstawa

Kolejna rzecz, którą zachęcam do zrobienia, to sprawdzić, czy szkoła naprawdę te tematy zaopiekuje. Czy ona te tematy rozwiąże? Czy szkoła na pewno zapewni twojemu dziecku dobrą edukację? Czy szkoła i nauczyciele na pewno sprawią, że twoje dziecko będzie wszechstronnie wyedukowane?

Czy szkoła zadba o to, aby twoje dziecko odniosło w życiu sukces?

Kiedy przyglądniemy się tym wszystkim tematom, być może, bazując na naszej relacji, otworzą się jakieś furtki do negocjacji. Do szukania innych rozwiązań. To co wydaje mi się może być pomocne, to taka bardzo, bardzo jasna informacja, że każdy wybór nie musi być na zawsze.

Że decyzję możecie zmienić. Że jeżeli ty, albo twoje dziecko, bardzo, bardzo pragniecie spróbować tej alternatywy, czy to będzie szkoła alternatywna, czy to będzie edukacja domowa, może warto spróbować i w razie czego wrócić do systemu.

To nie jest tak, że jeżeli decydujesz się na edukację domową, to musisz w niej już dotrwać do końca. Ani w drugą stronę. Jeżeli nie jesteście gotowi na coś nowego, to zawsze można spróbować wybrać szkołę stacjonarną, wybrać klasę, porozmawiać z nauczycielem i spróbować.

Bo przecież szkoła to też ludzie i jest mnóstwo fantastycznych pedagogów, którzy naprawdę się starają. I z którymi naprawdę można rozmawiać i rzeczywiście budować głęboką i wspierającą relację. Która na pewno służy naszym dzieciom.

Ale jeżeli okaże się, że nie macie tyle szczęścia albo przejście do klasy czwartej będzie trudne, bo pojawiają się nowi nauczyciele, którzy być może - nie wszyscy na przykład - są otwarci na współpracę i mają takie a nie inne poglądy... I waszemu dziecku na przykład bardzo, bardzo zależy, to może warto spróbować.

Umowa i zasady

Może warto stworzyć taką umowę. Między wami, rodzicami a dzieckiem, między wami, partnerami: na jakich zasadach możemy spróbować i co musiałoby się stać, żeby ta druga strona uznała, że udało się i warto próbować dalej. Albo co, jeżeli się wydarzy, to spowoduje, że rezygnujemy z tego eksperymentu i wracamy do systemu.

Jeżeli jest relacja, to takie rozmowy mają rację bytu. Jeżeli jest relacja, to może cię próbować. Bo przecież chcecie się usłyszeć i chcecie jak najlepiej dla swojego dziecka.

Mam dla was jeszcze jedną propozycję. Jeżeli nie możecie się w tej kwestii porozumieć i nie możecie się usłyszeć, możemy się spotkać. Możemy o tym porozmawiać we trójkę. Możemy spróbować rozwiać wątpliwości i możemy zastanowić się, co musiałoby się stać, żeby jedna i druga strona poczuła się wysłuchana i bezpieczna.

Bo najczęściej właśnie o to bezpieczeństwo chodzi. Prowadzę takie spotkania, więc gdybyście chcieli porozmawiać z kimś, kto trochę wie na temat edukacji alternatywnej, ale też potrafi słuchać i rozmawiać, to zachęcam was do Kontaktu. Na stronie pozytywy.pl możecie Umówić się na spotkanie.

Sąd

I jest jeszcze totalna ostateczność, której absolutnie nie sugeruję, ani nie proponuję. Natomiast w sytuacjach trudnych, kiedy rodzice się rozstają, kiedy nie potrafią się porozumieć w kontekście tego, jak ma wyglądać wychowanie i edukacja ich dzieci, to pozostaje jeszcze kwestia przeprowadzenia różnych decyzji sądownie.

Łącznie z ograniczeniem praw rodzicielskich. I wtedy potrzebny jest już podpis tylko jednego rodzica. Albo właśnie przeforsowania na przykład edukacji domowej, jako najlepszej formy edukacji dla dzieci z trudnościami czy z jakimiś innymi uwarunkowaniami, które takiej formie edukacji będą sprzyjać.

Ale wydaje mi się, że to już jest naprawdę ostateczna ostateczność i nikomu jej nie życzę.

Gdy rodzice nie są zgodni - podsumowanie

Podsumowując, jako rodzice często się nie dogadujemy w różnych kwestiach albo przynajmniej mamy odmienne zdanie, bo pochodzimy z różnych domów. Mamy różną historię, różnie widzimy różne rzeczy, czujemy, mamy swoje przekonania. I to jest normalne, że nie we wszystkim się zawsze zgadzamy.

A żeby tworzyć dobry, harmonijny i satysfakcjonujący związek, wcale nie musimy zawsze się zgadzać i wcale to nie jest tak, że jedna strona musi ustępować. Można się dogadać.

Często, jeśli chodzi o takie kwestie właśnie sporne, odpowiedzialne są przekonania. Czyli takie myśli, które niekoniecznie są prawdziwe i którym można przyglądać się z różnych stron. Rozmawiać o nich i sprawdzać, czy nam służą, i czy na pewno są prawdziwe, i czy warto dalej w nie wierzyć.

Wiele kręci się wokół potrzeb, czyli tego, co chcielibyśmy dla naszych dzieci, co jest dla nas ważne. Wiele kręci się wokół oczekiwań, jak chcielibyśmy, żeby wyglądała edukacja naszych dzieci. A także wynika z lęku o nasze dzieci właśnie. I ten lęk może być często show-stopper'em.

Dlatego warto rozmawiać i warto szukać rozwiązań satysfakcjonujących dla obu stron. Warto sobie to spisywać, proponować różnego rodzaju nasze umowy, warunki tych umów, zwracać uwagę na to, co dla kogo jest ważne. A jeżeli nadal jest problem w tym, żeby się porozumieć, to można poszukać wsparcia z zewnątrz.

I to nie dlatego, że wy sobie nie radzicie i coś jest z wami nie tak. Wszystko jest z wami tak. Ale kiedy pojawia się osoba trzecia, to po pierwsze można zapytać o różne rzeczy, a po drugie czasami łatwiej jest usłyszeć niektóre argumenty.

I to nie chodzi o to, żeby ktoś kogoś do czegoś bardzo usilnie przekonywał, ale żeby właśnie usłyszeć się nawzajem.

Outro

Bardzo wam dziękuję za wysłuchanie kolejnego odcinka Podcastu Pozytywy edukacji. Mam nadzieję, że dobrze spędziliście tą chwilę.

Zachęcam was do kontaktu kinga.pukowska@pozytywy.pl. Odpiszę na każdy list.

I oczywiście zapraszam was do Grupy na Facebooku, gdzie rozmawiamy i spotykamy się właśnie w tematach edukacyjnych. I pamiętaj, że to wy wybieracie tematy i to wy macie wpływ na to, co na tej grupie się dzieje.

A także zachęcam do obserwowania profilu Pozytywy edukacji na Instagramie i na Facebooku. Dziękuję za twój czas. Do usłyszenia!

Podoba Ci się ta treść?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *